music ♥

sobota, 16 marca 2013

Give me one more night cz.6

Wyjazd nie wiele zmienił. Trochę się opaliła, pierwszy raz w życiu nurkowałam z ekwipunkiem. Spędziliśmy wspólnie wspaniale ten czas jednak coś od jakiegoś miesiąca jest nie tak. Cons nie ma dla mnie w ogóle czasu, nie ma go w domu przez całe dnie. Czasem jedynie zadzwoni powiedzieć, że nie będzie go na noc.
- Mells, ja widzę co się dzieje! Musisz się ogarnąć! Jeżeli on taki jest daj mu ultimatum, a jeśli to nie zadziała on nie jest nawet ciebie wart.-mówiła Kelly.
Nawet jej nie słuchałam. Wpatrywałam się w kubek kawy, z którego para unosiła się wysoko ponad moją głowę. Nie miałam nawet ochoty popatrzeć na zewnątrz. Siedziałam z przygnębieniem w domu, na kanapie z przyjaciółką. Teraz, oprócz niej nic nie miało sensu.
-Mam plan, kochana! Czekaj na mnie dziś o 21! Tylko ubierz się jakoś zajebiście! Załóż najlepiej tą czerwoną sukienkę, okej?
Ja tylko kiwnęłam głową na znak zgody. Dziewczyna wyszła a ja znów zostałam sama z sobą. Nie mogłam odnaleźć swojego miejsca, więc położyłam się na podłodze. Wpatrywałam się już chyba z pięćsetny raz w zdjęcie moje z Louisem. Czy ja wtedy byłam szczęśliwsza niż teraz z Conorem? Lou miał zawsze dla mnie czas, za każdym razem pokazywał jak bardzo mnie kocha. Z Maynardem teraz tak nie jest. Czekałam 3 godziny, nic nie robiąc, aby móc się naszykować na ten jej pomysł. Umyłam włosy i rozpuściłam je, podkręcając trochę końcówki. Jednak patrząc na sukienkę zdecydowałam się na upięcie ich w koka. Założyłam swoją kreacje i inne dodatki i obejrzałam się w lustrze. Byłam w stu procentach zadowolona z siebie. Wreszcie wyglądałam normalnie. Przez te łzy moja twarz wiecznie była opuchnięta, ale wystarczyło trochę makijażu, aby wszystko wyglądało lepiej niż dobrze. Usłyszałam cicho dzwoniący dzwonek. Zeszłam na dół i nie patrząc przez "oko Judasza" otworzyłam drzwi i przez chwilę mnie zawiesiło. W drzwiach stał Lou z ogromnym bukietem kwiatów. Uśmiechnął się do mnie oblizując delikatnie swoje usta na mój widok. Nie wiedząc co zrobić po prostu go wpuściłam.
-Gdzie jest Kelly?- zapytałam.
Chłopak uśmiechnął się z oczami w kierunku podłogi.
-Nie wpadłaś na ten pomysł? Bo ona powiedziała mi , że chciałabyś się ze mną spotkać.- mówił.
Mi tylko kopara w dół opadła. Myślałam ,że zabije tą dziewczynę. Normalnie w tym momencie wyrzuciłabym go z domu,ale wiem że na zewnątrz są paparazzi, więc lepiej nie ryzykować.
-Masz ochotę na sushi? Przygotowałam maki. (spr w google)
-Oczywiście, z wielką przyjemnością.
Podałam na ogromnym talerzu z 30 sztuk tej przepysznej potrawy. Do tego wasabi i sos sojowy. Dałam chłopakowi do ręki parę pałeczek, jednak on popatrzył na mnie miną wtf.
-No nie gadaj, że nie umiesz jeść pałeczkami?- zaczęłam się śmiać.
-Dlatego w zeszłym roku nie chciałem Ciebie zabrać do tej restauracji, bo nie umiałem i do tej pory nie umiem.-powiedział zawstydzony.
Ja popatrzyłam na niego zasmucona. Pokazałam chłopakowi jak trzymać patyczki i po chwili już skumał o co chodzi.. Z uśmiechem na twarzy wcinał jedzenie. W pewnym momencie poczułam na dekolcie odrobinę sosu. Uśmiechnełam się delikatnie. Widziałam, ze się na mnie patrzy.
-Przepraszam, wytrę to.
Jednak chłopak złapał mnie za rękę. Usadowił mnie na kolanach i koniuszkiem swojego języka zlizał sos.
-Zawsze byłaś słodka, ale ta sukienka sprawia że jesteś jeszcze smaczniejsza.
-Gadasz gorzej niż Cullen.
Chłopak delikatnie zaczął całować mój kark. Nie mogłam się oprzeć jego ciepłymi, zmysłowymi wargami. Powoli przechodził w stronę moich ust. Odwrócił mnie w swoją stronę. Chciałam sie uwolnić z tego, ale coś mnie trzymało. Chłopak całował z niesamowitą namiętnością. Na początku delikatnie gładził moje plecy jednak teraz przerodziło to się w nieumiejętne odpinanie sukienki.
-Debilu, z przodu masz suwak.
-Może i debil, ale doprowadzi Cię do takiego stanu, że z łóżka nie wstaniesz.
-Haha, zobaczymy jeszcze.
Lou uniósł moje biodra i powoli szedł w kierunku pokoju. Jednak po drodze wylądowaliśmy na kanapie. Chłopak zdejmował ze mnie sukienkę, całując moje obojczyki. Ja delikatnie wbijałam paznokcie w jego barki, aby podniecić atmonsferę. Czułam jak napiera biodrami na moje ciało. Chciał rozbudzić swojego kolege, do działania. Zdjęłam z niego koszulę ekscytując się jego klatą.
-Chyba ktoś tu przypakował.- powiedziałam z zadziornym uśmieszkiem.
Chłopak jednak z uśmiechem dostał się do moich piersi. Pieścił je delikatnie, robiąc koła wokół sutków. Oblizał je i delikatnie przygryzł. Sprawiał mi tym niesamowitą przyjemność. Widząc to sięgnął do moich majtek i delikatnie masował miejsce intymne. Delikatnie podgryzałam jego chrząstkę w uchu, co momentalnie go podnieciło.

******** 5 MINUT PÓŹNIEJ*******

Patrzyliśmy sobie w oczy ciężko oddychając. Leżeliśmy na kanapie, wtuleni w siebie.
-Nie przeżyłam od dawna czegoś tak wspaniałego.
-Brakowało mi Ciebie, skarbie.- chłopak pocałował mnie w czoło.
Patrzyliśmy nadal na siebie, zadowoleni z potoku sprawy. Euforia nie opuszczała nas przez cały czas.
- Leć na górę i spakuj wszystkie swoje rzeczy. Uciekamy stąd.- powiedział Lou.
Nie wiedziałam co tak naprawdę robię, ale coś w sercu podpowiadało że będzie to najlepsza decyzja. I los poprowadził mnie znów w tym samym, jednym kierunku.

1 komentarz:

  1. jest mega :D zresztą jak zawsze :) czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń