music ♥

niedziela, 4 listopada 2012

Feels like a fire that burns in my heart Every single moment that we spend apart I need you around for every day to start I haven’t left you alone

Czułam ogromną pustkę.Ból od środka był przerażający.Wydawało się, że wysadzi mnie jak granat.Poczułam zapach pomarańczowo-granatowej mgiełki.Zawsze kojarzyłam ją z Polską.Na każde urodziny dostawałam flakonik z tym płynem.Koił moje nerwy,tak stało się i tym razem.
-Proszę jej podać za godzinę kolejną dawkę leku.-powiedział nieznajomy mi głos.
Otworzyłam oczy i ujrzałam wokół siebie 3 pielęgniarki i dwóch lekarzy.Na ręce znajdował się wenflon.Kobieta, która najwyraźniej podawałam mi dawkę leku uśmiechneła się do mnie.
-Chyba nie ma pani na razie ochoty na rozmowy o zdrowym trybie życia nieprawdaż?-zapytała.
-Czyta mi pani w myślach.-uśmiechnełam się do kobiety,która teraz wychodziła z pomieszczenia.
Miałam szczęście że pokój był pomarańczowy.To chyba było miejsce dla VIP-ów.Miałam w pobliżu automat z jedzonkiem i napojami.Na mojej szafeczce ujrzałam swojego Iphona 4s oraz Ipoda ze słuchwakami.
-Przynajmniej nie będę się nudzić.-pomyślałam.
Słuchając muzyki siedziałam rozmyślając jakieś 2 godziny.Ułożyłam się do snu gdy w drzwiach ukazała się Danielle?!
-Pytanie pierwsze co ty tu robisz?-zapytałam ze spokojem,nie mogę się przecież denerwować.
-Chciałam cię zobaczeć.Strasznie za tobą tęsknimy.Olly powiedział nam w którym jesteś szpitalu.-oznajmiła trzymając moją dłoń.
-Ale jak to wam?!-zabrałam od niej ręke.
- Znaczy właściwie to tylko mi.-powiedziała opuszczając głowę.
-Co się z tobą dzieje?Przecież widzę jak na mnie patrzysz.
-Rozstałam się z Liamem.-oznajmiła ukazując smutny wyraz twarzy.
Wziełam jej twarz w dłonie i przyłożyłam ją do swojego ramienia.Wtedy dziewczyna całkowicie pękła.
Zaczeła łkać jak małe dziecko.Ja tylko głaskałam ją po głowie i tłumaczyłam, że będzie okej.Właściwie nie wiedziałam jak będzie.Ale chciałam jej poprawić nastrój.Danni wogóle nie płakała, była zawsze silną kobietą.Zawsze trzymała uczucia na wodzy.
-Kochanie, zobaczysz jeszcze będziecie razem.Może to pozwoli wam umocnić się w miłości.Tak jest zawsze.Ja tak zrobiłam,czekam teraz na wynik.Chociaż w to wszystko wątpię.Będzie dobrze.Znam Liasia, on długo bez ciebie nie wytrzyma.Tak samo jak ty.-pocieszałam przyjaciółkę
-Dziękuje ci.Jesteś teraz jedyną osobą,która niewyolbrzymia.Inni mówią że to moja wina, bo jestem w rozjazdach.Ale prawdą jest to,że trasy koncertowe mnie rozbijają.Nie potrafię nawet zatańczyć całej choreografii nie myśląc o nim.Jest dla mnie wszystkim.-mówiła przez łzy.
Rozumiałam ją.Wiedziałam co przeżywa i jak ją to boli.Miałam tak wiele razy
-Wiem,że to nie najlepszy  moment na takie informacje, ale musi pani wiedzieć.-oznajmił ordynator wchodząc do środka.
-Tak, słucham doktorze.
-Z badań wynikło że w ostatnim czasie sporo pani paliła.Denerwowała się, nie wiem właściwie z jakiej przyczyny.Ale wróćmy do sedna sprawy.Przykro mi to ogłosić ale ma pani nowotwór krtani.-oznajmił z niepokojem
Nawet się tym nie przejmowałam tak jak wcześniej.Przecież anioł mnie do tego przygotował.Ale bałam się jednak co będzie dalej.Czy umrę i znów ujrzę ojca i matkę.Zawsze mogłam jeszcze trochę pobyć na tym świecie.W końcu mam na to szansę.
-Jest pani wierząca? Jeśli tak to wezwę naszego księdza.-oznajmił
Co jest?Czyli jednak to koniec.To świetnie.Nie spodziewałam się czegoś takiego.Danni właśnie rzucała się po całym pokoju i darła się "dlaczego ona?!".Pomyślałam że chyba zwariowała.Ale zrozumiałam o co w tym wszystkim chodzi. W ciągu najbliższych dwóch dni mogę umrzeć.Odejść z tego świata.Było to straszne uczucie ale wolałam się ogarnąć.
-Cherry podejdź szybko do okna!-zawołała łkająca Dan
Wstała z łóżka i podeszłam do okiennicy.Na dworzu kropił deszcz a w tle ogromna ilosć ludzi.Stali z plakatami.Modlili sie,śpiewali,łkali,płakali.Wyglądało to niesamowicie.
-Cherry Polska jest z Tobą!-wykrzyczały jakieś fanki ja uśmiechnełam sie do nich
Pomachałam w stronę każdego z fanów, oni wysyłali mi całusy.Ja udawałam ze łapie je dłonią i przykładałam je do serca.
-Poproś Meg, aby wystąpiła w moim imieniu i wytłumaczyła fanom co się dzieje.Tylko w miarę szybko!

***************************PERSPEKTYWA ZAYNA********************************
-I tak nie ma nic w telewizji!-wydarłem się na blondyna
-Ale ja chce coś obejrzeć.Może coś ciekawego się na świecie dzieje!-wykrzyczał z pełną buzią
Witamy państwa w dzisiejszych wiadomościach.Z ostatniej chwili mamy dla was informacje z Los Angeles.Dla wielu jej fanów nie jest ona zbyt piękna.
-Witam państwa.Nazywam Meg McAdams i jestem menadżerką znanej wam piosenkarki Cherry Tatum.To co powiem napewno nie będzie dla was przyjemne.W imieniu Cherry chciałam za wszystko podziękować.Za wspólne chwile,choć były one krótkie.Za wszystko co sprawiało że ona się uśmiechała.Chce ona abyście nigdy nie zapomniały,że kiedyś żyła właśnie taka prosta dziewczyna z niezwykłym talentem.Zostało jej dwa dni życia.Jest chora na raka krtani.Jest on niestety złośliwy.Dlatego bądźcie duchem przy niej i czuwajcie.Dziękuję bardzo.
-To są chyba jakieś żarty!-wykrzyczał Lou
-To nie może być prawdą!-ubolewał Liam
-Dlaczego ona?!-oznajmił Niall
Wtedy zrozumiałem co naprawdę straciłem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz