music ♥

poniedziałek, 31 grudnia 2012

komixx o sylwku.!

nadchodzi ostatni dzień roku











okazuje się że spędzę go z rodzicami














chodzę po domu z downem





















mój kot















moja mama chce mnie umalować












ubieram się, ale goście już przyjechali












ide do nich na dół



















zaczynamy się bawić














po imprezie każdy jest wypalony


niedziela, 30 grudnia 2012

Give me one more night Cz. 1

#1

Wszędzie pełno kamer i ludzi. Każdy patrzył na mnie w tej chwili wyczekując słów mojego scenariusza. Na chwile  się zablokowałam aby wyglądać dość realistycznie. Miałam łkać i mówić jednocześnie. Łzy jednak same nie leciały. Nawet moja przyjaciółka starała się płakać, to zawsze powodowało mój smutek. W końcu udało jej się. Napisała na dużej kartce imię człowieka, którego nienawidziłam i kochałam jednocześnie.  Louis  .   Tylko tyle wystarczyło, abym pękła.
-Ja już nie potrafię wrócić, Cris. Po tym wszystkim nie umiem tak po prostu Ci wybaczyć.
-Mel, przepraszam. Ja nie chciałem tego. Wiesz jaka jest Lora, kocham Cię najbardziej na świecie. Pamiętasz jak mówiłem, że to wszystko co zrobiłem było dla Ciebie?
-To tyko puste słowa. Zrobiłeś to, żeby w takim momencie, jak ten, poradzić sobie bez mojej pomocy. Odchodzę.- wyszłam z pokoju i usłyszałam klaps.
-Dziękuje Wam! To już wszystko! Jedyne co nam teraz pozostało to zdjęcia na plakaty no i na okładkę płytki! Widzimy się w sobotę na zdjęciach. Jutro oczywiście zapraszam was na bal maskowy na statku. Wszystkich widzę jutro o 18 przy marinie!- ogłosił producent
Wreszcie skończyły się wieczne powtórki. Kochałam grać, jednak powtarzanie jednej sceny 15 razy było beznadziejne. Graliśmy właśnie ostatnią sceny do filmu " Dumna miłość". Ma być to jeden z największych dramatów "naszego" pokolenia. W końcu źle się kończy. Lubiłam takie produkcje, może dlatego że moją ulubioną powieścią jest "Przeminęło z wiatrem".
- Kelly, dowaliłaś wcześniej naprawdę!- powiedziałam przyjaciółce ze złością.
-Stara, inaczej byś nawet łzy nie uroniła.
-Mogłaś dalej płakać! Na pewno bym płakała! No, ale nie ważne! Wiesz, co Cię dziś czeka?-zapytałam z zaciekawieniem.
Dziewczyna od razu pociągnęła mnie do samochodu.
-Dupo, muszę się przebrać! Daj mi 5 min!
Miałam w tej chwili minę w stylu "tak myślałam". Podała mi do ręki ciuchy.
-Wiesz, że jesteś nie zastąpiona?-zapytałam ją przebierając się
-Nie raz już to słyszałam.
Usłyszałam dzwonek swojego telefonu.Po dźwięku rozpoznałam, że to Conor. Moim chłopakiem jest gość który śpiewa Vegas Girl.
-Hej skarbie. Gdzie jesteś?-zapytał
-Hej kotku, właśnie jade z Kells na zakupy. A jak tam u Ciebie?
-Siedzę w studiu i nagrywam. Mam nadzieje,że za nie długo będę mógł Cię zobaczyć.
Kells słysząc te słowa zaczęła gadać jaki on jest słodki. On niestety to wszystko usłyszał i zaczął się słodko śmiać.
-Spokojnie Conor, dziś widzę Cię u siebie na kolacji. Więc do zobaczenia.
-Miłych zakupów kochanie.
Rozłączyłam się. Rozmowa z nim zawsze mnie rozwesela. Jest on taki słodki, nawet jak rozmawiamy o krępujących rzeczach mam ochotę go przytulić. Samochód już dawno ruszył w stronę centrum. W radiu leciała właśnie Rita Ora. Razem z nią zaczęłyśmy śpiewać jej najlepszy przebój - How we do.
Po kilku jeszcze piosenkach dojechałyśmy. Ruszyłyśmy prosto do Topshopu. Wpadłyśmy w wir zakupów. Zajeło nam to troszkę czasu, jak to z kobietami bywa. Po tym wszystkim wybrałyśmy Coffe Heaven.
-Kochana, a jak u Ciebie z tym serduszkiem, com?-zapytałam
Dziewczyna odwróciła głowę, najwidoczniej trochę się speszyła. Podbiegł do Nas jakiś chłopak. Pocałował ją i zdjął okulary z oczu.
-Jak to on? Czemu nic nie powiedziałaś?
-Bałam się twojej reakcji. Wybacz mi.
-Dobrze, rozumiem. Muszę Was teraz zostawić, wiesz kolacja dla Conorsa.
-Kto to jest Conor?-zapytał Zayn.
-Jest to osoba, którą sprawiła że znów jestem szczęśliwa.Nie tak jak twój kolega.Nara.


c.d.n...

niedziela, 23 grudnia 2012

I was like "please, get away bitch!" Mam depresje? To Wy kurwa macie amnezje!

- Ale ja nie mogę po prostu! Są dwie Elki! Hahahah soo funny, bejbs. Danielle, nie śmieszne milordzie.
Popatrzyła na mnie i strzeliła mi w głowę kulką z papieru.
-Idiotko, to jest przerażające! Ja już nic z tego nie rozumiem.! Jest coś jeszcze o czym nie wiemy?-zapytała zdenerwowana
-Dużo najwidoczniej nie wiecie. Zacznijmy od tego że nie jestem prawdziwą dziewczyną Louisa. Żadna z nas nie jest. Jesteśmy po to, aby ukryć pewną rzecz przed światem. To jednak nie zmienia tego, że Harry nadal bardzo Cię kocha. On z Lou są, albo już nie są razem. Perrie to kolejna ustawka. Jedynie wy jesteście rzeczywiste. Nie wiem tylko jednej rzeczy, Cherrs chyba nie wie wszystkiego, tak?- powiedziała El prawdziwa
Zakłopotana Danni patrzyła na mnie wzrokiem litościwym.
-Byłam dwa razy w ciąży z Liamem, ale usunełam dziecko za jego zgodą. To by kompletnie zepsuło jego kariere. Nie chciałam także wtedy dziecka. Chciałam Ci o tym powiedzieć, ale nie mogłam. Wybacz mi kochanie.
Patrzyłam teraz na nie wzrokiem rozzłoszczonym. Nigdy w życiu nie przypuszczałam że moje najlepsze przyjaciółki są fałszywe. Machnełam na nie tylko ręką i wyszłam z apartamentu. Pobiegłam od razu do samochodu. Wiedziałam, gdzie trzeba jechać. Nadal siedzieli w hotelu opierdalając się.
-Dobry, w którym pokoju mieszka Harry Styles?-zapytałam w recepcji
-Pokój 426.- odpowiedziała kobieta
Pobiegłam schodami na górę aby jak najszybciej dojść do jego pokoju. W końcu zapukałam do drzwi. Otworzył je nie kto inny jak Harry. Na wstępie dostał w ryj.
-To za wywiad, kurwo. Kim ja jestem że takie rzeczy wygadujecie? Co to ma być idioto? Odwala Ci naprawde? Wogóle wam wszystkim. Nie mam pieniędzy! Mam depresje! A wy kurwa amnezje!
Chłopak patrzył na mnie z nie dowierzeniem. Próbował mnie uspokoić jednak mu to nie szło.
-A gdzie jest ten twój pedał com? Gdzie jest wszystko to co było kiedyś? Nasza miłość?! Zniszczyłeś to! Cała wasza piątka zniszczyła moje, Danielle, El i Perrie życie. Ja widzę, że nawet moja siostra jest fałszywa. Nawet telefonu nie odbierze.Ale wiesz co jest najlepsze? NIE MUSZĘ WRACAĆ!
-Zaczekaj Cherrs! To prawda z tym wszystkim, nie wiem co mam powiedzieć.
Popatrzyłam mu w oczy. Czułam,że to juz ostatnie nasze spotkanie. Podeszłam i go pocałowałam.
-Zapomnij.
Poszłam w stronę windy. Z płaczem przypominałam sobie wszystko, co przeżyłam.Założyłam okulary i wyszłam z windy. Spotkałam po drodze Zayna.
-Wybacz mi kochanie. Thats over.
Wybiegłam z hotelu. Wsiadłam spokojnie do samochodu. Popłakałam się całkowicie. Straciłam wszystko, nie mam już nic. Jedyne, co mi teraz zostało to Jay , Murrs i inni znajomi. Pojechałam szybko zabrać rzeczy od Meggy. Chciałam teraz wyjechać.
-Hej Meggs. Muszę Ci o czymś powiedzieć. Rezygnuje z kariery na kilka miesięcy, muszę odpocząć. Mam tego dość, wydaje mi się że wkrótce się dowiesz dlaczego to zrobiłam.
Kobieta patrzyła na mnie ze zrozumieniem.
-Okej, ale mam nadzieję, że kontakt ze mną zatrzymasz, prawda?
Podbiegłam do niej jak najszybciej mogłam i wyprzytulałam. Ruszyłam do pokoju, skąd wziełam i tak zapakowane walizki. Wyleciałam z pokoju jak najszybciej się dało.
-Kochana, życzę Ci wspaniałych wakacji i mam nadzieję, że sie kiedyś spotkamy.
Uśmiechnełam się do niej czule. Na nic więcej nie mogło mnie już stać. Wrzuciłam wszystko do samochodu. Wyjęłam telefon. Wybrałam dwa numery.
-Widzę was zaraz z walizkami na lotnisku. Jedziemy na wakacje!
Odpaliłam samochód i ruszyłam na lotnisko.
***************************** EPILOG ;cc ******************************************
Wszystko zaczeło się od jednego wyjazdu i na nim jednym sie skończyło. Znaczy nie do końca! Na dwa lata zamieszkałam na Bahamach wraz z moim księciem. Chcecie wiedzieć kim on jest. To pan Troublemaker! Tak, jak się okazało to on był tym jedynym. Jay przyjeżdżał do nas często na wakacje. Wspólnie świetnie się bawiliśmy. Udało mi się wydać jeszcze 5 utworów. Jak się okazało, nasze 1D nie rozpadło się, ale podobno zmienili sie i najlepiej nie jest. Pogodziłam się z Danielle i El, ale wątpie czy dojdzie w najbliższym czasie do spotkania. Podobnie z chłopakami. Moja siostra wzieła ślub z Niallem, niestety co było bardzo przykre nie dostałam zaproszenia.Ale to i tak by nic nie zmieniło. Moja przyjaciółka od dzieciństwa moja siostra właściwie, ale jednak mnie opuściła. Właśnie teraz leże z moim ukochanym na hamaku patrząc na fale obijające się o kamienie. Tak, tak właśnie wyglądało moje całe życie. Był wzloty i upadki,ale napewno takiego końca nikt sobie nie przyśnił.


Dziękuje Wam wszystkim za czytanie mojego opowiadania! Mam nadzieję, że Was nigdy nie zawiodłam! Nadal bedę prowadzić bloga, mam zamiar nawet stworzyć nowe opowiadanie! Lubię Was zaskakiwać! Ale teraz chciałabym życzyć Wam, pięknych swiąt z rodziną, aromatem pomarańczy "zapachnionych", wystrzałowych prezentów no i wiecie ten, tego... no nie spijcie się ;) Przecież jeszcze trzeba będzie sie ze mną napić ;xx Kocham Was  skarby, zawsze Wasza!

Jula.xx

środa, 19 grudnia 2012

I've got a christmas sadness ...

Dodaję moje drogie opowiadanie, które poszło na szkolny konkurs literacki. Jest ono dość nudne moim zdaniem i " nie w moim stylu" ale chce dostać Waszą opinię ;))


Jula.xx



wszystko, czego dziś chcę”



Kolejne ciche oddechy. Tylko to słyszałam w tamtej  chwili. Łzy spływały po mojej twarzy, byłam przerażona tym wszystkim. To były już szóste święta bez rodziny. Z okna patrzyłam jak inny ubierają choinkę na dziedzińcu. Dzieciaki rzucały się śnieżkami, starsi ustrajali choinkę, niektórzy rozmawiali. Ja w tym momencie byłam załamana, siedziałam w pokoju czekając na jakichś cud. Chciałam wiedzieć czy jest ktokolwiek, kto pokocha mnie jak matka, wesprze jak ojciec. Powoli wątpiłam w to wszystko. Mój przyjaciel, Matt właśnie siedział ze swoją dziewczyną na dworze lepiąc bałwana. Tak bardzo zazdrościłam mu, że ma kogoś kto dba o niego i obdarza go takim wspaniałym uczuciem – miłością. Właściwie zapomniałam opowiedzieć o sobie. Nazywam się  Blair  Sheeran. Pochodzę z Cardiff, miasta położonego w Anglii.       Mam 17 lat, mieszkam w domu dziecka od 6 lat. Utraciłam swoją rodzinę w pożarze, ale nie chce o tym rozmawiać. Nadal nie potrafię dojść do siebie po tym wszystkim, lecz wystarczy już tego użalania się nas sobą. Usłyszałam pukanie więc wpuściłam osobę czekającą przed drzwiami:
-Hej B.!
-Hej Matt! Co tam?
-Na dole jakaś grupa ma koncert chodź posłuchać! -zawołał mnie kolega
Wypadłam szybko z pokoju, bo i tak nie miałam nic lepszego do robienia. Zeszliśmy do świetlicy, gdzie były już ustawione sprzęty. Zajęliśmy miejsca niedaleko sceny. Wyczekiwaliśmy na rozpoczęcie koncertu, trwało to jednak trochę czasu. Po 40 minutach pięciu chłopaków weszło na scenę.
-Witamy Was! Ja nazywam się Liam, to jest Harry, Zayn, Louis i Niell. Miło nam gościć tutaj. To jest nasz pierwszy koncert więc liczymy na wsparcie!
Każdy z nich wyglądał inaczej. Liam, ubrany w koszule w kratę i jeansy. Harry w bluzce polo, marynarce i spodniach materiałowych. Zayn wyglądał jak typowy amerykański nastolatek, zaś Niall przypominał mi grzecznego chłopaka. Śpiewali najróżniejsze piosenki, także kolędy. W czasie ostatnich dwóch kolęd podbiegali do każdego i dawali mikrofony do ich rąk. Gdy śpiewali jeden z nich, Louis podbiegł do mnie z mikrofonem i dał mi zaśpiewać całą zwrotkę. Każdy, kto mnie słuchał był wniebowzięty. Cieszyłam się z tego, zostałam wreszcie doceniona. Po tym wydarzeniu moje życie nabrało tempa, kompletnie się zmieniło. Minęły dwa dni od wystąpienia zespołu, była 10 rano. Jadłam właśnie śniadanie w pokoju, gdy nagle do pokoju weszła moja opiekunka Annie.
-Hej młoda, mam dla Ciebie niespodziankę!
-Tak z rana? To jest chyba naprawdę dobry dzień w takim razie!- uśmiechnęłam się do niej promiennie
-Zgadza się młoda damo! Ktoś czeka na Ciebie na dole, chodź szybko ze mną!
Za rękę pobiegłyśmy do świetlicy. Nie wiedziałam tak naprawdę o co chodzi. W pomieszczeniu czekała na mnie jakaś 40-letnia kobieta. Uśmiechała się do mnie ciepło.
- To jest Anne, twoja mam nadzieje przyszywana mama.
-Miło mi Cię poznać Blair! Mam nadzieję, że odtąd będziemy mogły stworzyć rodzinkę.- oznajmiła kobieta przytulając mnie.
-Dziękuje pani! Na pewno stworzymy wspaniałą rodzinkę! -wykrzyknęłam ze szczęścia.
-W takim razie leć do swojego pokoju i się pakuj. Już dziś będziesz mieszkać w nowym domu.- powiedziała z radością opiekunka.
Pobiegłam na górę jak najszybciej mogłam. Pakowanie zajęło mi ledwie godzinkę, musiałam się tylko pożegnać. Szłam w kierunku pokoju Matt’a. Zrobiło mi się naprawdę smutno, bo musiałam zostawić swojego przyjaciela. Właściwie nie samego, bo przecież Emily. Dobrze, że teraz ma przynajmniej kogoś, kto nie zostawi go w tym czasie. Grzecznie zapukałam do niego. Od razu drzwi otworzyła mi szczupła blondynka.
-Hej,jest może Matty?
-Wchodź, poszedł właśnie na balkon.
Weszłam do pokoju, w którym był niesamowity bałagan. Nie przejęłam się w tym, od razu wyruszyłam w stronę tarasu. Widziałam chłopaka, który wpatrywał się w słońce.
-Matt’s, musimy pogadać.
-Hej młoda! Co jest?- powiedział z zaniepokojeniem
-Nie chce mi się w to wierzyć, ale już dziś będę mieszkać w nowym domu. Będę miała wreszcie rodzinę, ale nie chce Cię zostawiać. Teraz jednak mam szansę, aby się stąd wydostać! Chyba mnie rozumiesz?
Patrzył teraz na mnie ze smutkiem w oczach.
-Nie chcę być dla siebie jakąkolwiek przeszkodą, Blair. Mam jednak nadzieję, że nie zapomnisz o mnie.- mówił przytulając mnie
-O tobie? Nigdy w życiu!- mówiłam pełna spokoju.

Po 10 minutach w trójkę zeszliśmy na dół gdzie czekała na mnie przyszła mama, opiekunka i dyrektor całej placówki. Pożegnałam się z każdym, choć nie było to miłe, zwłaszcza dla mojego przyjaciela. Samochodem pojechałam z panią Styles na St. Martin's Lane. Tam znajdowało się moje nowe miejsce zamieszkania. Gdy dojechałyśmy na miejsce, Anne pomogła mi zabrać wszystkie rzeczy do środka budynku. Był on niesamowity! Wszędzie kolory kawowe, kuchnia wyposażona w najróżniejsze przyrządy, ciemne, orzechowe szafki, oczywiście na środku jak to w każdym domu angielskim znajdowała się wysepka. Salon był obfity w zdjęcia z różnych miejsc na świecie, przerobione na kolory sepii oraz czarno-białe i negatywy. Wyglądało to niesamowicie, aż nie mogłam nacieszyć oczu! Kanapy w kolorach beżu stały w pobliżu kominka, na którym stały różne pamiątki oraz jak przypadało na święta, skarpetki, w których umieszcza się prezenty. Całość wyglądała bardzo przyjemnie dla oka. Kobieta wskazała mi drzwi, do nowego pokoju. Ściany obklejone były różnymi naklejkami z motywem mostów i innych podobnych w Ameryce. Łóżko zasłaniała moskitiera w kolorach bieli, szafki utrzymywały kolor orzechowy. W pomieszczeniu znajdował się również balkon, na którym jak myślę, będę miała szanse spędzić wiele przyjemnych wieczorów. Zostawiłam cały swój bagaż i udałam się w stronę kuchni. Czekała już tam na mnie moja „mama” z gorącą herbatą i ciastkami korzennymi. Uśmiechnęłam się do niej.

-Widzę, że dużo pani zwiedza, sama chciałabym zwiedzić te wszystkie miejsca.
-Nie jestem żadna pani tylko Anne kochanie! Wiem, ja sama nie potrafię zapomnieć o tym wszystkim co się tam wydarzyło. Najlepsze wspomnienia mam chyba z wizyty w Polsce. Tam naprawdę zostałam przyjęta bardzo gościnnie. Spróbowałam wiele nowych potraw. Jakbyś chciała, któregoś razu możemy zrobić barszcz czerwony bądź pierogi z truskawkami albo kapustą. Sama miałam przyjemność próbować tych specjałów. Są naprawdę przepyszne!
-Czemu nie? Chętnie spróbuje tych potraw.
-Ale dobrze nie mówmy o mnie. Kochanie powiedz mi coś o sobie! Skąd pochodzisz, jakie masz zainteresowania?
Zaczęłam opowiadać o całym swoim życiu. Nie ominęłam ani jednego faktu. Kobieta słuchała wszystkiego z ogromny zaciekawieniem. Tak naprawdę, nie spodziewałam się, że ktokolwiek będzie chciał mnie słuchać. Moja historia była dość przeciętna, ale patrząc na Anne zauważyłam, że zainteresowało ją to.
-Młoda, tyle przeżyłaś! Właściwie nie zazdroszczę, ale mogłabyś o tym napisać książkę. Obiecuję Ci, że nawet znając już twoje „story” mogłabym wykupić kilka tomów i czytać je na „okrągło”.- mówiła z radością
-Dziękuje Anne. Jednak zostanę przy zdaniu że nie będzie to zbyt ciekawiło innych. A teraz pozwolę sobie zadać Tobie kilka pytań, dobrze?
Kobieta pokiwała głową i ze zniecierpliwieniem czekała aż wreszcie zadam jej konkretne pytanie.
-Ma pani dzieci?
-Tak! Lepiej, będziesz je mogła poznać jeszcze dziś. Gemma wraca za jakąś godzinę z uczelni, a Harry pewnie będzie wieczorem. Właśnie wraca z jakiejś krótkiej trasy koncertowej. Zapomniałam powiedzieć, Gemma studiuje filologię angielską, zaś mój syn śpiewa w grupie „One Direction”.
Nie znałam tego zespołu, ale z wielką chęcią posłuchałabym ich piosenek. Może będę mieszkać z gwiazdą popu w jednym domu? Dziwnie czułabym się, nie wiedząc o tym. Ludzie wytykaliby mi, że jestem zacofana, przecież mieszkam z Harrym z One Direction! Jednak sława zmienia wszystko. Dowiedziałam się o tym w późniejszym czasie. Resztę czasu do spotkania z dziećmi Ann, spędziłam na rozpakowaniu swoich rzeczy. Było ich dość sporo, więc dziwiłam się, że łatwiej poszło mi pakowanie niż rozkładanie ciuchów do szafy. Chciałam zdążyć jeszcze przed przyjazdem Gemmy i Harrego założyć coś bardziej gustownego niż dresy. Założyłam ładną sukienkę z baskinką w kolorze amarantowym i do tego czarną marynarkę w stylu marynarskim. Usłyszałam tylko jak rozmawiają dwa damskie głosy, więc udałam się więc  na dół.
-Chcę Ci przedstawić moją nową, młodszą córcię. To jest Blair Sheeran.- oznajmiła kobieta wskazując na mnie wzrokiem.
Dziewczyna podeszła do mnie i rzuciła się z uściskiem. Było to dość dziwne, jednak miło było poczuć ciepło od nieznanej mi właściwie osoby.
-Nazywam się Gemma. Mam nadzieję, że znajdziemy wspólny temat. Pamiętaj, zawsze możesz na mnie liczyć.-powiedziała dziewczyna uśmiechając się do mnie promiennie.
-Dziękuje Ci! Mam dokładnie taką samą nadzieje. Chyba nie muszę Ci już opowiadać o sobie, bo wystarczająco dużo powiedziała Ci Anne.
Wszystkie głośno się zaśmiałyśmy. Wpadłyśmy na pomysł zrobienia czegoś dobrego na obiad. Każda z nas miała coś przygotować. Ja zabrałam się za zrobienie makowca, Gemma przyrządzała lasagne, zaś Anne krem z brokuł z grzankami. Zapowiadał się pyszny obiad. Jak się okazało na koniec, makowiec pachniał makaronem i na odwrót. Jednak nie zwróciłyśmy zbytnio na to uwagi. Najlepiej wyszła zupka pani domu.
-Teraz wiem, kto będzie robił obiadki!- zażartowałam, co spowodowało euforię u każdej z nas.
Młoda pani Styles włączyła nam radio gdzie właśnie leciały same fajne utwory. Tańczyłyśmy razem, śpiewałyśmy, choć same nie znałyśmy tekstu. Wyglądało to bardzo zabawnie. Niestety nie tylko dla nas. Do domu w tym momencie wpadło 5 chłopców szybko zamykając drzwi z przerażeniem na widok fanek i naszych „wygi-basów”.
Zaczęłyśmy bardzo głośno się śmiać. Chłopaki w końcu z nadmiaru emocji, śmiali się razem z nami. Jednak, gdy przyjrzałam im się bliżej nie mogłam uwierzyć.
-To wy?!- wykrzyczałam
Wtedy jeden z nich uważnie mnie spenetrował i zrobił zdziwioną minę.
-Chłopaki, to ta dziewczyna o której Wam mówiłem!
Nie wiedziałam co mam zrobić gdyż każdy z nich w tym momencie wpatrywał się we mnie.
-Ale jeżeli ona tu będzie mieszkać będę twoim częstym gościem Harry.- powiedział jeden z „kogutem” na głowie.
Zarumieniłam się, właściwie nie wiedziałam co miałam innego zrobić.
-To ja się przedstawię. Jestem Blair i będę teraz tu mieszkać.
Każdy po kolei podszedł do mnie i ucałował moją dłoń. Ostatni z nich był wprost taki sam jak Gemma, tylko poróżniały ich te loczki na jego głowie.
-Czyli teraz mam zaszczyt zamieszkać w domu z najpiękniejszą kobietą i jednocześnie najpiękniejszym głosem z domu dziecka? Idealnie!
Zaśmialiśmy się głośno, ja właściwie nie mogłam wytrzymać ze śmiechu. Chłopcy usiedli przy stole, ja zaś z dziewczynami podałam jedzonko. Każdemu bardzo smakował obiad. Jeden z nich, chyba Niall dziwnie patrzył się na roladę.
-A co to jest?
-To jest makowiec. Taka na słodko rolada z makiem. Znalazłam kiedyś przepis w sieci.
Każdemu najwyraźniej smakowały te pyszności, bo po wszystkim usiedliśmy przed telewizorem. Z powodu bólu głowy udałam się do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku i rozmyślałam nad wszystkim. Za dwa dni nadchodziła Wigilia, musiałam jeszcze wcześniej udać się do centrum handlowego, aby kupić parę prezentów. Pierwszy mój dzień w tym miejscu, i już tyle do zrobienia. Usłyszałam pukanie. Podeszłam do drzwi i je otworzyłam. Stał w nich Harry z dwoma kotami na rękach.
-Hej, wpadłem na herbatkę z koleżankami mogę?
Wpuściłam chłopaka do pokoju i oboje z kotami usiedliśmy na małej sofie.
-Trochę już o Tobie słyszałem, ale mam nadzieje, że będzie jeszcze szansa do rozmowy.-mówił z uśmiechem.
-Ja myślę, że jeśli masz jutro czas to poświęcę Ci trochę czasu pod warunkiem, że pomożesz mi kupić prezenty dla wszystkich. Nie znam ich, ale chciałabym im coś podarować. Wydaje się, że znasz ich na wylot.- powiedziałam jednym tchem
-Oczywiście, B.
Gdy tak się do mnie zwrócił przypomniał mi się Matt. Z oczu popłynęło mi kilka łez. Chłopak nie wiedział co zrobić i patrzył na mnie z załopotaniem. Pozwoliłam sobie wyjść na dwór, aby trochę ostudzić emocje.
-Przepraszam, jeśli Cię czymś uraziłem. Nie chciałem tego. Jeśli nie chcesz nie musisz mi mówić co jest powodem twojego płaczu.
Nie chciałam mu wszystkiego powiedzieć, chociaż tak było najlepiej. Nie mogłam ukrywać przecież niektórych rzeczy.
-Mój przyjaciel tak na mnie mówił. On teraz siedzi pewnie ze swoją dziewczyną i się nudzi. A ja tu się tak świetnie bawię. Chciałabym mu jakoś pomóc, ale nie potrafię. Jedynym plusem jest to że niedługo kończy 18 lat i wyjdzie stamtąd.- mówiłam łkając
-Widzisz moja droga, jednak są jakieś plusy. Za nie długo się spotkacie. Znów będziecie się widywać.- mówił z uśmiechem
Patrzyłam na niego. Przemawiał do mnie słowami prosto z serca. Było to miłe, że pomaga mi bezinteresownie.
Przytuliłam go i podziękowałam za wszystko.
-Ja już spadam spać, więc ty też żebyś była wyspana kładź się. Karaluchy pod poduchy!- powiedział wychodząc
Byłam szczęśliwa, że to właśnie on mi pomógł. Zauważyłam, że jest jednym z nie wielu chłopców (oprócz Matt’a), których cenię. Poszłam wziąć kąpiel i następnie ułożyłam się do spania. Z rana obudził mnie zapach naleśników przed nosem. Otworzyłam oczy a tam chłopaki po cichu ustawiali coś na moim stoliku. Bez głośnie podeszłam do nich i zapiszczałam. Każdy z nich padł na podłogę ze strachu. Ja sama próbowałam opanować swój rechot, choć ciężko mi to szło.
-Żałujcie, że nie widzieliście waszych min! Były takie komiczne, że to poezja!
Chłopaki wstali i udając obrażonych wyszli z pokoju.
-Louis, dasz mi marchewkę?
-W Twoich snach królewno!- powiedział z chytrym uśmiechem i oblał mnie szklanką wody, którą trzymał w ręce. Zdenerwowana wyrzuciłam go z pokoju poszłam się ubrać.
-Blair, masz tylko 5 minut, pospiesz się!- wykrzyczał Styles.
Jak najszybciej ubrałam się i wyczesałam włosy. Zbiegłam po schodach i jako pierwsza już siedziałam w samochodzie. Po kilku minutach wszedł za kierownicę Harry.
-Gdzie się pan spodziewa panie Spóźnialski? Tracimy przez pana czas!- zaśmiałam się.
Po godzinie jazdy dojechaliśmy na miejsce. Zakupy zajęły nam jakieś 5 godzin. Po wszystkim poszliśmy na ciastko i kawę.
-Jakie jest twoje marzenie?- zapytał mnie.
-Przecież jak Ci powiem to się nie spełni, niemądry człowieku.
-Oj tam, nie ważne. Możesz mi powiedzieć.
-Chciałabym nagrać płytę albo chociaż piosenkę.
-Już myślałem, że chcesz mieszkać z chorymi w Afryce. Ale jak widzę mam do czynienia z narcyzem.- zaśmiał się chłopak za co oberwał kuksańca w brzuch. Następnie pojechaliśmy pomóc w domowych porządkach. Nawet reszta zespołu pomagała nam we wszystkim. Tak spokojnie minął nam dzień. Akurat, gdy wygodnie ułożyłam się na łóżku usłyszałam krzyki. Przestraszona zbiegłam na dół w piżamie.
-Co się dzieje?!
-Wiesz która godzina?! Jest już 12!- wydarła się Gemma w szlafroku.
Złapałam się za głowę i sama pobiegłam założyć szlafrok. Wzięłyśmy się za przygotowywanie potraw. Tak minął nam czas do godziny 17. Zmęczone, z bólem karku poszłyśmy wziąć prysznic. Inni, już od godziny „robili się na bóstwo”.
Szybko pobiegłam wziąć prysznic. Następnie ubrałam beżową sukienkę w koronkę i czółenka w tym samym odcieniu. Moja „nowa siostra” świetnie mnie umalowała i uczesała. Pierwszy raz patrzyłam na swoje odbicie w lustrze z uśmiechem.
-B.! Czekamy tylko na Ciebie! Niall zaraz wszystko pożre!
Po woli schodziłam ze schodów a każda para oczu spoczywała na moim ciele. Czułam się pewnie, choć bałam się złamania obcasiku.
-Nie wiem co mam powiedzieć, ale wyglądasz pięknie!- powiedział Liam
-Dziękuje. Powiem wam że wy wyglądacie równie wspaniale!
Każdy złożył sobie życzenia, pełne radości i miłości. Nadszedł wreszcie najfajniejszy moment dla każdego dziecka, otwieranie prezentów. Pozwoliłam sobie rozdawać. Prezenty, każdy po kolei dostał kilka prezentów. Anne dostała bilety na dobroczynny mecz, Gemma wymarzoną płytę winylową Lionela Richie. Niall otrzymał poduszkę w kształcie burgera, Liam koszulkę z bohaterami Toys Story, Zayn kolejną bejsbolówkę, Louis otrzymał ubranie marchewki. Czekałam tylko, aż Harry otworzy prezent ode mnie. Wcześniej został zamówiony w schronisku.
-Harry, twój prezent czeka w sali telewizyjnej.
Chłopak jak najszybciej pobiegł tam i wrócił z parą małych kotów na rękach. Był szczęśliwy, wręcz dygotał.
-Teraz czas na Ciebie młoda.-powiedział Zayn.
Otworzyłam jeden z wielu prezentów. Jak się okazało była to karta wstępu do studia nagraniowego niedaleko domu.
Byłam bardzo szczęśliwa, wręcz się popłakałam. Podziękowałam każdemu z osobna.
Wreszcie moje marzenia spełniły się. Tylko dzięki jednej osobie, Harremu. Jak się potem okazało, najbliższemu mężczyźnie mojego życia.
 

Imaginy JJ ; dd

Kolejna nudna lekcja matematyki. Siedziałam właśnie niedaleko największego ciacha w całej szkole.Patrzył na mnie i puszczał oczko. Myślałam, że jebne po prostu. Próbowałam jednak nie zwracać na niego uwagi. Lepiej zawsze udawać niedostępną. Na chwile popatrzyłam na tablice zapełnioną zadaniami z algebry. Jako jedyna zrobiłam wszystkie więc mogłam sobie pozwolić na odpoczynek. Miałam powoli dość tej szkoły, ale co poradzić, już i tak nie wiele mi zostało. Nagle ktoś zapukał do klasy, Jak się okazało był to Paul, menadżer chłopaków. Ale zaraz! Nie powiedziałam wam najważniejszej rzeczy! Moja siostra, Andie jest narzeczoną największego idioty świata, Louisa Tomlinsona. Niestety, sama musiałam też zasmakować reszty jego debili. Dziwnie to brzmi ale nie mam innego wyboru oprócz siedzenia z nimi w domu. Ciągle przychodzą do mnie i się wydurniają. Wiecie który jest najgorszy? Ten głupek, Liam. Jedynie co lubię to jego dziewczynę, którą znałam już wcześniej i psa. Ale mniejsza z tym.
-Dzień dobry! Chciałem zabrać Carmen do domu. Mam nadzieje że nie ma z tym problemu.
Nauczycielka tylko pomachała mi leniwie ręką na " do widzenia". Spakowałam w miarę szybko książki i wyszłam z klasy. Ethan zdążył włożyć mi jeszcze karteczkę do kieszeni spodni i uśmiechnął się zawadiacko. Z uśmiechem wyszłam z klasy.
-Paul, po co przyjechałeś po mnie?- zapytałam z ciekawością
-Młoda, gwarantuję Ci że nie będziesz z tego powodu zadowolona.
-Kurwa, kolejny dzień z tymi tłumokami?! Ja wracam na matmę!- odwróciłam się, ale i tak mężczyzna przewiesił sobie mnie przez ramię.
-Gdybyś nie był taki silny i nie miał szansy zrzucić mnie na ziemie, przywaliłabym Ci!
Wsiedliśmy do samochodu. Byłam na mega zła. Będzie mnie zwalniał ze szkoły, z powodu idiotów.
-Młoda, jedziemy do Liama. Payne jest po operacji, a że D. wyjechała to musisz mu pomóc.
-Srsly?!- wydarłam się
-Niestety, Je suis desolee.
-Widzę, że twój francuski robi postępy. Mam nadzieję, że kiedyś porozmawiamy w tym jęzku.
Ale nie mówmy teraz o tym! Zrobię to tylko dla Danni, ale jak wróci jest mi winna porządną imprezę!
Zaśmialiśmy się tak głośno, że ludzie patrzyli na nas jak na idiotów.  Powoli dojeżdżaliśmy na miejsce .
Byłam mega wkurwiona, ale czego nie robi się dla przyjaciółki. Weszłam od razu do środka, wpadł mi w oczy okropny bałagan. Wszędzie pełno ubrań, porozrzucanych toreb i innych podobnych. Weszłam na piętro a w pokoju  ujrzałam śpiącego Liama. Wyglądał bardzo słodko, właściwie jak małe dziecko. Po cichu zeszłam na dół, aby trochę posprzątać. Zajęło mi to trochę czasu. Z przygotowanych produktów zrobiłam rosół. Przed podaniem poszłam po Liama. Zapukałam lekko do drzwi i zauważyłam jak Payne paraduje w samych bokserkach po pokoju.
-Chodź na obiad.- powiedziałam zawstydzona.
Zeszłam znów do kuchni i wlałam zupę do wazy.
-Tak wogóle jak ty się tu znalazłaś?-zapytał Payne schodząc po schodach.
-Obiecałam,że się Tobą zajmę. Danni będzie mi przynajmniej wdzięczna.-powiedziałam ze sztucznym uśmieszkiem. Nalałam chłopakowi zupę. Przez cały obiad już nic nie powiedzieliśmy, gdy sprzątnełam talerze pozwoliłam sobie trochę odpocząć na kanapie. Payne zasiadł na fotelu niedaleko mnie. Nagle na kolana wskoczył mi mały Nikky, buldog francuski. Niespodziewanie polizał mnie po twarzy.
-Wiesz co, ja się mu dziwię, ze Cię polizał. Ja wolałbym już się w dupę pocałować.
Wkurwiona z płaczem pobiegłam na górę. Najlepszy lekiem na złość było sprzątanie.Włączyłam z pen-drive'a The Wanted jak najgłośniej się dało, Zaczęłam sprzątać szafki, Ze złości aż zdrapał trochę farby z mebla. Nagle poczułam dotyk dłoni na biodrach. Ktoś podniósł mnie z ziemi i zaczął całować po szyi.
-Jesteś taka pociągająca, jak się denerwujesz.- poznałam znajomy głos LIAMA!
-Już całowanie dupy Ci się znudziło?!
-Kochanie, wiesz że to było tak specjalnie. Już od dawna nie wiedziałem co zrobić, żeby wreszcie Cię wypróbować.
-Ty chyba jesteś jakiś pojebany człowieku! Nie dotykaj się do mnie! Przywalę Ci!-zaczełam się uwalniać z jego uścisku, ale było bardzo trudno.
Biłam go po twarzy i rękach. w końcu kopnełam go w klejnoty i zwiałam na dół.
-Carmen, i tak Cię znajdę. Nie musisz się chować.
Po cichu pobiegłam do innego pokoju i zamknełam się w nim. Jak się okazało balkon był otwarty, więc w łatwy sposób chłopak przeskoczył i wpadł do pokoju.
-Przede mną się nie ucieka, skarbie. Dziwi mnie to że nie chcesz się zabawić ze mną.
-Ty chyba bierzesz jakieś psychotropy! Odpierdziel się pedale! Już Ci się kompletnie powaliło!
Chłopak podszedł do mnie i uderzył mnie w twarz.
-Potrzebuję Cie rozumiesz! Chcę Cię poczuć!- zaczął zdzierać ze mnie ubrania.
Jedynym wyjściem było zastosować się do metody samoobrony. Kopnełam go w brzuch, następnie uderzyłam go w przełyk. Chłopak upadł na ziemię. Jednak telewizja uczy. Przypomniało mi się, że mam numer do Ethana.
-Słucham?
-Hej Eth, tu Cars! Proszę Cię pomóż mi! Przyjedź pod Gingers Street 187! Błagam Cię!
-Spokojnie, Carmen już jadę!
Otworzyłam drzwi i uciekłam do salonu. Nie wiedziałam co mam robić. Po ok.8 minutach przyjechał Ethan i od razu mnie przytulił.
-Co się stało?
-Choć szybko, ja sama nie wiem jak to się stało.-zaprowadziłam go do pokoju, gdzie leżał Liam
Chłopak podbiegł do niego i sprawdził mu puls.
-Spokojnie kochanie. On zaraz się wybudzi. Pomóż mi go położyć na kanapie.
Oboje wzieliśmy go na ręce i ułożyliśmy na kanapie.
-Teraz powiedz mi wszystko od początku.
-Pokłóciłam się z nim i poszłam na górę posprzątać on wtedy wpadł i zaczął mnie całować i dotykać. Nie mogłam uwierzyć że stać go na coś takiego. Uciekłam do pokoju, ale balkon był otwarty więc on wszedł i zaczął ze mnie zdzierać ubrania. Wtedy kopnełam go w brzuch i walnełam w przełyk.
-Jezu, dziewczyno! Ja się Ciebie boję!- zaśmiał się odsuwając ręce od twojej szyi.
Zaczeliście się śmiać. W końcu chłopak zaczął się budzić.
-Danielle właśnie wraca z lotniska. Zapomnijmy o tym, ale nie chce Cię więcej widzieć!- powiedziałam wychodząc z chłopakiem.
Od całego wydarzenia minęły dwa lata. Teraz stoję w kościele i patrzę jak Andie i Lou zakładają sobie pierścionki. Łzy kapią mi z oczu, ze szczęścia. Zauważyłam, że sis jest szczęśliwa z tym idiotą i zrozumiałam że wojna jest nam nie potrzebna. Po celebracji  w kościele wyszłam za zewnątrz zapalić.
-Ile razy Ci mówiłem żebyś nie paliła kochanie?-zapytał mnie mój chłopak przytulając mnie
-Ethan, przecież ktoś mnie tego nauczył.
-To muszę teraz dawać Ci inne zajęcie z ustami.-pocałował mnie namiętnie.
Byłam szczęśliwa. Ukończyłam szkołę z wyróżnieniem. Nie wiem jakie wybiorę studia, ale jestem pewna jednego, nigdy Go nie zostawię.

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Soreczka ;/

Wybaczcie mi wszyscy, że nic nie piszę, ale ostatnio wogóle nie mam czasu. Ale obiecuje wam że w tym tygodniu napisze rozdzialik (właściwie powoli kończę opowiadanie) oraz imaginy ; 33


Jula..xxx

sobota, 8 grudnia 2012

'Cause her liqueur's top shelf It's alarming honestly How charming she can be Fooling everyone

Naprawdę myślicie że tak się stało? Heh, to była podróba. Chciałam trochę sobie z Was pożartować. Więc zacznę od początku mojego joke'a.
"Po kilku minutach chłopak zawołał mnie chłopak.Pobiegłam w jego kierunku. -Chłopaki, więc jak wygląda sytuacja z Cherrs? -Ona zostawiła nas.Znaczy odeszła bez słowa.Sądzimy,że powodem tego były jej problemy z depresją i brak jakichkolwiek pieniędzy.Nie mogła dołożyć się na współpracę.Najwidoczniej to jest ten powód.-powiedział Louis.
Jak oni mogli?!Dlaczego oni mi to robią?!JA starałam się, ale potrzebowałam czasu.Ja nie rozumiem dlaczego mi to zrobili."

Nie wiedziałam właściwie co powiedzieć.
-Olly, przepraszam ale czy możemy pogadać jutro?-zapytałam z niepokojem
-Nie zostawię Cię dzisiaj.
-Rano dziennikarze będą tu a nie chcemy aby myśleli że mamy romans.
-Dobrze, odezwę się rana.-chłopak podszedł i pocałował mnie w głowę.
Usiadłam na łóżku i patrzyłam w ścianę. Nie mogłam uwierzyć w to co usłyszałam. Zauważyłam, że ktoś dzwoni do drzwi, Przez wizjer ujrzałam spłakaną Danielle .Wpuściłam ją od razu do środka:
-Co jest myszka?-zapytałam przytulając dziewczynę.
-On zerwał rozumiesz to?! Nawet nie podał powodu!
-Widzę że nie tylko Ciebie zrobili w jajo.
Usiadłyśmy razem na kanapie.
-Przyszedł do mojego mieszkania i powiedział że dłużej nie potrafi mnie okłamywać. Musi mnie zostawić bo już nie czuje tego samego co kiedyś.Nawet nie podał dokładnego powodu!-mówiła  rycząc
-Kochanie, wiem bo ze mną jest tak samo. Ale jak Liam mógł coś takiego zrobić!  Ale może ktoś go na to nakierował?
-Ale powiedział by mi o tym! Zawsze jak mieliśmy coś ukrywać to robiliśmy to. Zawsze musiało tak być inaczej by go wywalili.
-Nie wiem już sama co mam powiedzieć. Ta sytuacja jest dla mnie też przerażająca. Zostań dziś ze mną, tak będzie lepiej. -przytuliłam koleżankę
Poszłyśmy zrobić herbatę w kuchni.Jak się okazało, niestety zero zakupów w domu.
-Biorę samochód Meggy i jedziemy na herbatę do El. Ciekawe czy ona też to widziała.
Weszłyśmy do samochodu i ruszyłyśmy drogą w stronę mieszkania Calder.
W jak najszybszym czasie stałyśmy już pod jej drzwiami.Weszłyśmy do środka a tam Eleanor i jakaś jej sobowtór oraz Louis.
-Co to kurwa wszystko ma być?!-wydarłam się
-To nie tak jak myślisz Cherry!-mówił Lou
-Nie słuchaj go! Wynajął nas dwie żebyśmy były jego dziewczynami, żeby nie wyszło że jest gejem tak jak Harry!-mówiła Eleanor
-Ona mówi racje! Nie słuchajcie go!-powiedziała druga
-Wypierdalaj stąd! Wypierdalajcie z naszego życia!-wydarłam się na Louisa
Chłopak wyszedł trzaskając drzwiami a ja patrzyłam na wszystkie i zastanawiałam się czy warto było w to wszystko wchodzić?

niedziela, 2 grudnia 2012

komixx o urodzinkach

Kiedy robię urodziny niespodziankę dla przyjaciółki











Czekam na przyjazd paru osób











Witam się ze znajomymi












Przyjaciółka dziękuje za wszystko















Wydurniamy się































Nie usypiamy w nocy. Mama budzi nas rano.



















Oglądamy dobre dupy na fejsbuczku 











Po wszystkim












sobota, 1 grudnia 2012

twitlonger.

Czuję że będzie się działo piekło ... Jakaś nieznana nam osoba wydała na jaw całą prawdę głównie o 1D. Jest tam też wzmianka o innych zespołach stworzonych przez XF. Nie wiem co o tym myśleć ale robi się ciekawie.Czyżby 1D nie było święte tak jak ich dziewczyny czy ten cały Modest! robi wszystko aby pogorszyć sytuację?  Same uznajcie jaka jest odpowiedź:  TwitLonger  

niedziela, 25 listopada 2012

Maybe tonight I'll call ya After my blood turns into alcohol

-Budzimy się królewno!-wykrzyczał mi do ucha lekarz.
-Wstawaj młoda!-wykrzyczała Danni
-Ale co ja tu robię?! Miałam umrzeć!
-Nie umrzesz. Wykonaliśmy poważną operację. Wszyscy, prócz nas i Mursa myślą, że nie żyjesz.-oznajmiła Meg, stojąc przy moim łóżku.
-Ale o co w tym wszystkim chodzi?!
-Koroner zaraz przyjedzie i wylatujemy na wakacje na Dominikanę
-Ale co z Dianką? Co z chłopakami?
-Oni nic nie wiedzą. Danni też robi sobie wakacje więc jedziemy wszyscy razem! Zespołowy wypad!-cieszyła się menago
Ja tylko popatrzyłam w okno i słyszałam wrzaski i szlochanie.Było mi tak cholernie szkoda tych fanów.Chciałam do nich wrócić i przeprosić za to wszystko.To nie była do końca moja wina.Ale i tak czułam się źle z tym wszystkim.Wziełam  ciuszki i weszłam do łazienki. szybko ubrałam się i wyszliśmy z tyłu szpitala do samochodu koronera. Okazał się nim jakiś mulat. Nawet przystojny ale przecież nie moge się teraz tym zająć. Jechaliśmy na prywatne lotnisko. Czułam się dość dziwnie. To była jakaś skomplikowana akcja której nie rozumiałam. Wraz z Danielle weszłyśmy do samolotu. Jak się okazało moja menag dojedzie do nas za jakieś dwa tygodnie po moim "pogrzebie" i innych podobnych. Jak wystartowaliśmy , ułożyłam głowę na ramieniu Peazer i usnęłam. Śniło mi się że widziałam swój własny pogrzeb. Widziałam na nim rodzinę, chłopaków i innych znajomych. Najwidoczniej fani uszanowali prywatność i nie przyszli.Widziałam łzy chłopaków i innych. Zayn patrzył w niebo wypowiadając jakieś słowa, Harry zaś patrzył w moją stronę.Przekazał mi, ze mnie kocha i on zna prawdę. Diana prawie rzuciła się do grobu. Patrzyłam jak Niall i Liam trzymają dziewczynę a Lou pilnuje trójki dzieci. Zdziwiło mnie że aż trójki.Przecież na razie miała tylko jedną małą Malory. Potem utraciłam cały sen i obudziłam się.Danielle leżała oparta o moją głowę.Ułożyłam ją na  poduszce i skorzystałam z toalety. Ujrzałam siebie w lustrze i myślałam nad tym czy jak byłam w Polsce myślałam że tyle przeżyje. Na pewno nie. Byłam przerażona tym wszystkim. Co ja będe tam robić?! Nie będe mogła śpiewać bo się ujawnie, nie będe mogła się pokazywać za dużo bo mnie poznają.Beznadzieja po prostu.Traciłam nadzieje że kiedykolwiek jeszcze pokocham, urodzę dzieci. Będe po prostu szczęśliwa. Wyszłam z pomieszczenia i otworzyłam szampana. Nie zważając na mój stan zdrowia wypiłam całą butelkę. Czułam się trochę lepie, było mi lżej. Ale przecież nie będe zatapiać smutków  w alkoholu. Nie mogę brać przykładu od alkoholików. Po jakichś 3 godzinach byliśmy już na miejscu. Poczułam uderzenie gorąca wychodząc z samolotu. Przeszłyśmy z przyjaciółką całe lotnisko w poszukiwaniu wyjścia aż w końcu doszłyśmy do postoju taksówek. Nasze walizki miałby być zawiezione prosto do naszego nowego domu. Tak, miałyśmy mieszkać przez najbliższe kilka miesięcy w domku nad morzem. Piękna sprawa,gdyby nie to że nie mogę się nawet pokazać nikomu. Już sobie wyobrażam jak gazety będą huczeć z tą wiadomością. Coś strasznego, po prostu nie potrafię teraz o tym myśleć. Jest to dla mnie zbyt ciężkie. Właściwie tak jak wszystko w  tym momencie.Pojechałyśmy do jakiejś restauracji, założyłam okulary i mogłyśmy wejść spożyć posiłek. Zamówiłyśmy na wynos sałatkę i sok pomarańczowy. Po odebraniu posiłku udałyśmy się na plażę. W spokoju zjadłyśmy i wreszcie nadeszła chwila odpoczynku. Siedziałyśmy nad morzem aż do zachodu słońca. Wtedy przypomniałam sobie swój sen. Dlaczego ja pozwalam wszystkim tak cierpieć?

Pytanko ; xx

Moje ukochane bloggerki i bloggerzy!

Mam do Was ogromna prośbę, proszę o wysłanie mi swoich emaili chciałabym w ten sposób ograniczyć grono czytelników [niektórzy czytają tego bloga, choć ich wiek nie pozwala na to] dlatego na julcialovedjhazza@gmail.com  wysyłajcie mi kontakt do Was ;33


With love,
Jula.xx

niedziela, 18 listopada 2012

Filmik = ]

Moje ukochane pyśki ;xx 

Na fejsbuczku odnalazłam świetny filmik z naszym chłopaczkami.Ogólnie widać tam tylko Liama,Lou i Hazze ale jest zajebiście.Dawno nie widziałam czegoś takiego.Więc "jarajcie" się widokiem naszych seksiastych chłopaczków ;3

http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=YHWC0ha_g00  <=====   To link ;]


Miłego obczajania ;d

sobota, 17 listopada 2012

Imaginy JJ

#1

To było zwykłe spotkanie.Tak jak zawsze.Choć przerodziło się w coś wspaniałego, zniszczyło moje życie.Był jak ekstaza, pragnełam go bardziej z każdym dniem.Widziałam to samo w jego oczach.Nie wiem czy to była miłość czy pożądanie.Trwało to 2 lata.Czy kiedykolwiek myślałam że tak się to zakończy? Na pewno nie.Gdy śpiewałeś mi o tych małych rzeczach w których nie cierpie, kiedy całowałeś mnie w głowę przed snem, gdy się kłóciliśmy zawsze nie wytrzymywałeś i wybiegałeś, kiedy imprezy były ważniejsze niż ja.Pamiętam o tym.Teraz żyję jak normalny człowiek.Może nie zupełnie, zostałam prawniczką.Łatwiej mi teraz bronić innych, sama nie umiałam tego robić.Pomagam tym, którzy mnie potrzebują, choć oni nie potrafili obronić mnie przed Tobą.Teraz siedzę nad książką z kawą.Czekam aż nadejdzie dzień w którym zrozumiesz swoje błędy, i skończysz mnie prześladować w myślach.Tak, Harry to już koniec.Ja zapominam, są inne priorytety które są ważniejsze nić Ty.

#2

Jesteś dziewczyną Stylesa od kilku miesięcy.Wiele razy miał akcje co do Twojego przyjaciela, Toma. Chłopak był gejem, ale Hazza nie mógł sobie tego w głowie poukładać co wy robicie jak jesteście sami.Zawsze robił Ci za to wyrzuty.Raz przesadzi, oberwałaś od niego.Nie wiedziałaś co się z nim dzieje.Wybiegłaś jak najszybciej z domu.Pobiegłaś do parku, ubrana tylko w dresy, buty i bluzkę z krótkim rękawem.Było Ci strasznie zimno gdyż wiadomo jesień za oknem.Jakiś chłopak podszedł do Ciebie i oddał Tobie swoją kurtkę.Podziękowałaś mu.Postanowiłaś pogadać ze swoim przyjacielem.On tylko mógł wiedzieć jak pomóc.Na piechotę zajeło Ci to jakieś 20 minut.Wchodząc do niego słyszałaś straszne jęki.Udałaś się do jego pokoju.Ten widok całkowicie Cię zamurował.Harry z Tomem uprawiali seks.Popatrzyli na Ciebie, jakby chcieli zrobić wszystko abyś tego nigdy nie widziała.Ale było już za późno.Pobiegłaś do kuchni z tamtąd wziełaś nuż. Nie miałaś innego wyboru.Wyskoczyłaś z okna z nożem w sercu.Wtedy poczułaś że na prawde serce twoje rozpadło się na miliony kawałków.

Runnin' 'round leaving scars Collecting your jar of hearts

-Posrało was kompletnie?! Trzeba tam jak najszybciej lecieć!-wykrzyczał Liam
-Zależy wam na niej, musicie ją pożegnać.Każdy z nas jakoś musi ją wspierać teraz.A my wywaliliśmy z taki tekstami podczas wywiady! Co z nas za cioty!-wykrzyczał Lou
Ja siedziałem i nadal wlepiałem oczy w plazmę.Poczułem siarczystego liścia na twarzy.
-Obudź się człowieku!-wykrzyczał mi w ucho Hazza
Każdy pobiegł do swojego pokoju się pakować.Ja nadal nie mogłem się ogarnąć.Wstałem i poszedłem do pokoju, w którym miałem nierozpakowaną walizkę.Zapakowałem jeszcze pare rzeczy i zszedłem do salonu.Słyszałem tylko krzyki kto co robi.Ja usiadłem na kanapie i patrzyłem w oddal.Chciałem zrobić teraz wszystko aby być przy niej.Wyciągnąłem telefon i zadzwoniłem:
-Czego chcesz?!-wydarła się Danielle
-Co ty tam robisz?
-To jest chyba w tym momencie nie ważne.
-Jak ona się czuje?
-Zayn, to już koniec.Ksiądz ją teraz spowiada.Z tego już nic nie będzie.Nie przyjeżdżajcie,chyba że na pogrzeb.Chciałaby abyście wtedy przy niej byli...-mówiła przez łzy
Ja wtedy rozłączyłem się i płakałem jak gówniarz.Mój najważniejszy w życiu skarb opuszcza mnie już.Nie rozumiałem tego, niedawno jeszcze byliśmy razem.Bzykaliśmy się na schodach, trzymaliśmy się za dłonie, patrzyliśmy w swoje oczy.A teraz nawet ostatni raz nie mogę powiedzieć jej "przepraszam" ani chociaż popatrzeć w jej tęczówki.
-Stary za godzinę mamy lot, rusz dupę!-wykrzyczał mi do ucha Liam
-Dodzwoniłem się do Danielle i powiedziała żebyśmy nie przylatywali bo trwa u niej właśnie ostatnie pożegnanie.Rozmawia z księdzem.Nie wierze że jest za późno!-wydarłem się i znów nie wytrzymałem.Rozwaliłem szklankę która stała na stole.Chłopaki podeszli i zaczęli mnie pocieszać.Moje uczucia miały teraz burzę.Niekończącą się wichurę.
Pojechaliśmy samochodem Lou i Liama na lotnisko. Zapierdzielaliśmy jak najszybciej na samolot.Fanki też odsuneły się bo zrozumiały całą sytuację.Po jakichś 6 godzinach byliśmy już w LA.Wyszliśmy z lotniska i pobiegliśmy złapać taksówkę.Podaliśmy kierowcy adres do Cedars-Sinai Medical Center. Dojechaliśmy chyba po 20 minutach bo akurat w tym momencie jakaś kobieta musiała zatrzymać się w nieodpowiednim miejscu no i zastawić wszystko.Jako pierwszy wybiegł Liam następnie Lou, ja , Harry i Niall. W recepcji dowiedzieliśmy się w której sali leży dziewczyna.Pobiegliśmy jak najszybciej na górę.
-Panowie do kogo?-zapytał doktor
-Do Cherry Tatum! W której sali ona leży?!-wykrzyczałem
-Panowie, ale jest już za późno! Ona zmarła 2 godziny temu.Bardzo mi przykro.-oznajmił odchodząc.
Wtedy mój świat się całkowicie zawalił.

niedziela, 4 listopada 2012

komixx o dniu

Rano gdy wstaje











Idę do szkoły












Koleżanka spisuje pracę domową











Poprawiam włosy na lekcji










Zostaje odpytana na lekcji










Wychodzę ze szkoły










Robię w domu obiad










Nie ma na FB mojego chłopaka














Ktoś puka do drzwi














Okazuje się że to tylko listonosz


Feels like a fire that burns in my heart Every single moment that we spend apart I need you around for every day to start I haven’t left you alone

Czułam ogromną pustkę.Ból od środka był przerażający.Wydawało się, że wysadzi mnie jak granat.Poczułam zapach pomarańczowo-granatowej mgiełki.Zawsze kojarzyłam ją z Polską.Na każde urodziny dostawałam flakonik z tym płynem.Koił moje nerwy,tak stało się i tym razem.
-Proszę jej podać za godzinę kolejną dawkę leku.-powiedział nieznajomy mi głos.
Otworzyłam oczy i ujrzałam wokół siebie 3 pielęgniarki i dwóch lekarzy.Na ręce znajdował się wenflon.Kobieta, która najwyraźniej podawałam mi dawkę leku uśmiechneła się do mnie.
-Chyba nie ma pani na razie ochoty na rozmowy o zdrowym trybie życia nieprawdaż?-zapytała.
-Czyta mi pani w myślach.-uśmiechnełam się do kobiety,która teraz wychodziła z pomieszczenia.
Miałam szczęście że pokój był pomarańczowy.To chyba było miejsce dla VIP-ów.Miałam w pobliżu automat z jedzonkiem i napojami.Na mojej szafeczce ujrzałam swojego Iphona 4s oraz Ipoda ze słuchwakami.
-Przynajmniej nie będę się nudzić.-pomyślałam.
Słuchając muzyki siedziałam rozmyślając jakieś 2 godziny.Ułożyłam się do snu gdy w drzwiach ukazała się Danielle?!
-Pytanie pierwsze co ty tu robisz?-zapytałam ze spokojem,nie mogę się przecież denerwować.
-Chciałam cię zobaczeć.Strasznie za tobą tęsknimy.Olly powiedział nam w którym jesteś szpitalu.-oznajmiła trzymając moją dłoń.
-Ale jak to wam?!-zabrałam od niej ręke.
- Znaczy właściwie to tylko mi.-powiedziała opuszczając głowę.
-Co się z tobą dzieje?Przecież widzę jak na mnie patrzysz.
-Rozstałam się z Liamem.-oznajmiła ukazując smutny wyraz twarzy.
Wziełam jej twarz w dłonie i przyłożyłam ją do swojego ramienia.Wtedy dziewczyna całkowicie pękła.
Zaczeła łkać jak małe dziecko.Ja tylko głaskałam ją po głowie i tłumaczyłam, że będzie okej.Właściwie nie wiedziałam jak będzie.Ale chciałam jej poprawić nastrój.Danni wogóle nie płakała, była zawsze silną kobietą.Zawsze trzymała uczucia na wodzy.
-Kochanie, zobaczysz jeszcze będziecie razem.Może to pozwoli wam umocnić się w miłości.Tak jest zawsze.Ja tak zrobiłam,czekam teraz na wynik.Chociaż w to wszystko wątpię.Będzie dobrze.Znam Liasia, on długo bez ciebie nie wytrzyma.Tak samo jak ty.-pocieszałam przyjaciółkę
-Dziękuje ci.Jesteś teraz jedyną osobą,która niewyolbrzymia.Inni mówią że to moja wina, bo jestem w rozjazdach.Ale prawdą jest to,że trasy koncertowe mnie rozbijają.Nie potrafię nawet zatańczyć całej choreografii nie myśląc o nim.Jest dla mnie wszystkim.-mówiła przez łzy.
Rozumiałam ją.Wiedziałam co przeżywa i jak ją to boli.Miałam tak wiele razy
-Wiem,że to nie najlepszy  moment na takie informacje, ale musi pani wiedzieć.-oznajmił ordynator wchodząc do środka.
-Tak, słucham doktorze.
-Z badań wynikło że w ostatnim czasie sporo pani paliła.Denerwowała się, nie wiem właściwie z jakiej przyczyny.Ale wróćmy do sedna sprawy.Przykro mi to ogłosić ale ma pani nowotwór krtani.-oznajmił z niepokojem
Nawet się tym nie przejmowałam tak jak wcześniej.Przecież anioł mnie do tego przygotował.Ale bałam się jednak co będzie dalej.Czy umrę i znów ujrzę ojca i matkę.Zawsze mogłam jeszcze trochę pobyć na tym świecie.W końcu mam na to szansę.
-Jest pani wierząca? Jeśli tak to wezwę naszego księdza.-oznajmił
Co jest?Czyli jednak to koniec.To świetnie.Nie spodziewałam się czegoś takiego.Danni właśnie rzucała się po całym pokoju i darła się "dlaczego ona?!".Pomyślałam że chyba zwariowała.Ale zrozumiałam o co w tym wszystkim chodzi. W ciągu najbliższych dwóch dni mogę umrzeć.Odejść z tego świata.Było to straszne uczucie ale wolałam się ogarnąć.
-Cherry podejdź szybko do okna!-zawołała łkająca Dan
Wstała z łóżka i podeszłam do okiennicy.Na dworzu kropił deszcz a w tle ogromna ilosć ludzi.Stali z plakatami.Modlili sie,śpiewali,łkali,płakali.Wyglądało to niesamowicie.
-Cherry Polska jest z Tobą!-wykrzyczały jakieś fanki ja uśmiechnełam sie do nich
Pomachałam w stronę każdego z fanów, oni wysyłali mi całusy.Ja udawałam ze łapie je dłonią i przykładałam je do serca.
-Poproś Meg, aby wystąpiła w moim imieniu i wytłumaczyła fanom co się dzieje.Tylko w miarę szybko!

***************************PERSPEKTYWA ZAYNA********************************
-I tak nie ma nic w telewizji!-wydarłem się na blondyna
-Ale ja chce coś obejrzeć.Może coś ciekawego się na świecie dzieje!-wykrzyczał z pełną buzią
Witamy państwa w dzisiejszych wiadomościach.Z ostatniej chwili mamy dla was informacje z Los Angeles.Dla wielu jej fanów nie jest ona zbyt piękna.
-Witam państwa.Nazywam Meg McAdams i jestem menadżerką znanej wam piosenkarki Cherry Tatum.To co powiem napewno nie będzie dla was przyjemne.W imieniu Cherry chciałam za wszystko podziękować.Za wspólne chwile,choć były one krótkie.Za wszystko co sprawiało że ona się uśmiechała.Chce ona abyście nigdy nie zapomniały,że kiedyś żyła właśnie taka prosta dziewczyna z niezwykłym talentem.Zostało jej dwa dni życia.Jest chora na raka krtani.Jest on niestety złośliwy.Dlatego bądźcie duchem przy niej i czuwajcie.Dziękuję bardzo.
-To są chyba jakieś żarty!-wykrzyczał Lou
-To nie może być prawdą!-ubolewał Liam
-Dlaczego ona?!-oznajmił Niall
Wtedy zrozumiałem co naprawdę straciłem.

środa, 31 października 2012

That's the only thing that keeps me level Up in my crazy head Stoned on the run, run No fun if not part 29

-Skarbie, leć na górę.Ja pogadam trochę z Ollym.-powiedziała poklepując mnie Meg.
-Spoko.To ja lece na zaplece.Ale ten dont worry , be happy.-pobiegłam na górę śpiewając.
-Nie wiem co z nią zrobiłeś,ale od 2 dni tak się nie uśmiechała...-usłyszałam tylko słowa Meggy.
Weszłam do swojego pokoju gdzie ujrzałam jakieś młode dziewczyny.
-To tak, ja jestem Lily a to jest Carry i Marie.Każda będzie zajmować się czymś innym.Miło jest nam poznać ciebie.-każda podała mi ręke.
-Ja się chyba nie muszę przedstawiać.Więc bierzmy się do roboty.Jest nie wiele czasu.-klasnęła w ręce w ramach zachęcenia do pracy.
Najpierw zajęła się mną Carry.Robiła mi makijaż.Zrobiła go bardzo szybko.Nadszedł czas na ciuchy i Marie.Te ciuszki wybrała mi afro-amerykanka.Zazdrościłam jej strasznie looku i wogóle wyglądu.Była prawie taka sama jak Danni.Zatęskniłam wtedy za nią.Ostatnia była Lil's, zajmowała się moimi włoskami.Sprawdziłam na zegarku miałam jeszcze 20 min.Więc zeszłam na dół.
-Zaśpiewasz z nią zamiast Zayna i Stylesa.Nie chce aby ona myślała o nich.Tobie to także pomoże.
-Mi zależy na jej szczęściu.Kocham ją chciałbym, aby to wiedziała.-powiedział spuszczając głowę.
Wtedy weszłam z udawanym uśmiechem.Gęba opadła im na mój widok.
-Ej no, wiedziałem że jesteś zajebista,ale teraz przesadziłaś.-powiedział przytulając mnie
-No kochana.Ostro będzie tam.Pamiętaj, to twoja decyzja czy chcesz odpowiadać na priv pytania.
Pomachałam jej tylko ręką, miała dojechać z Tomem.My pojechaliśmy furką Mursa.Gdy wsiedliśmy rozpoczęłam rozmowę.
-Dlaczego mi o tym nie powiedziałeś?-zapytałam zniecierpliwiona
-Ale o czym mówisz?-zapytał zdenerwowany
-Prawdą jest to co jej powiedziałeś?
-[...]
-Kurwa powiedz coś!
Wtedy popatrzył na mnie.Zbliżył się i mnie pocałował.Początkowo chciałam się odkleić, ale nie mogłam.Zaczełam odczuwać żar bijący od niego.Zaczął dotykać moich ud, potem brzucha.Ja przysunełam go do siebie.Czułam pożądanie bijące od jego ust.Robił to coraz zachłanniej.
-Przepraszam, to parking a nie miejsce na seks ekscesy!-powiedział strażnik otwierając drzwi.
My tylko się zarumieniliśmy i Olls odpalił samochód.Przez całą drogę się do siebie nie odzywaliśmy.Po dojechaniu na miejsce czekało nas przedarcie się na scenę.Moi fani stali wszędzie.Mała była możliwość na przedostanie się tam bez uszczerbku na zdrowiu.
-Ja idę ze strony tylnej.Ty nie wiem jak chcesz,bo raczej nie wiem czy to dobry pomysł abyśmy szli razem.-powiedziałam
-Masz racje,mała.-wyszliśmy z samochodu i natychmiast przedostałam się do tylnego wejścia.Czekała tam na mnie cała ekipa.Zdążyli jeszcze poprawić mi włosy i makijaż.Założyłam buty i wbiegłam na scene.
-Kogo ja tu widzę!Ja was chyba znam.Przypomnijcie mi kim jesteście.-powiedziałam przez mikrofon
-Cherssonersi!-wykrzykneli
-No to ja was bardzo dobrze znam!Myślę że świetnie dziś się będziemy bawić!To powiem wam tak: na Twitterze macie listę piosenek które mogę zaśpiewać.Głosujcie na nie,ta która będzie miała najwięcej głosów będzie pierwsza.Macie 3 minuty ja w tym czasie trochę pogadam z fanami z przodu.
Podeszłam do jakiejś blondynki która miała zielone końcówki włosów.
-Zajebisty kolorek skarbie!Jak ci się podoba tutaj?-zapytałam
-Jest świetnie!Twój pierwszy poważny koncert a jest świetny.
-Dzięki!Dobra chcesz może fotke czy coś?
-Możesz pogadać z moją koleżanką przez telefon?
-Oczywko to dal tel a ja do niej callnę.
Dziewczyna podała mi telefon.Okazało się że nazywa się Cassidy.
-Hej starka.Co tam?
-This one is for the boys with the boomin' system
Top down, AC with the coolin' system 

-Cherry?!! Ja pierdole,boże dziękuje!Chryste panie jakie ja mam szczęście!
-Hej młoda!Miło mi z tobą gadać.Co tam u ciebie?
-Moje serce właśnie rucha płuco ale ogólnie ok.Poproszę o autograf okej?
-Spoczko oczko.Ale musisz coś dla mnie zrobić.
-Ok.To dawaj mów.
-W takim razie zrób jakąś szaloną fotkę i wyślij ją najpóźniej za godz na TT.
Rozłączyłam się.Zrobiłam z dziewczyną zdjęcie i dałam dwa autografy.Podeszłam do kolejnej.Była to dziewczynka na wózku.
-Hej laska!-przytuliłam ją
-Hej Cherry!Dziękuje ci za ten koncert.Dostałam się w ramach moich urodzin.Kocham cię!
-Masz dziś urodziny?W takim razie drogie fanki proszę was teraz o zaśpiewanie "Sto lat" dla naszej Emily!-powiedziałam przez mikrofon
Każda fanka wraz ze mną śpiewała urodzinowy hymn.Dziewczynka popłakała się ze szczęścia.Zrobiłam z nią zdjęcie i rozdałam jeszcze parę autografów.
-W taki razie moje drogie sprawdźmy co wybrałyście.Hmm zajebisty wybór w takim razie Teenage Dream!

You think I'm pretty
Without any make-up on
You think I'm funny
When I tell the punch line wrong
I know you get me
So I let my walls come down, down

Before you met me

I was alright but things
Were kinda heavy


Zaczeły się wrzaski.Fani śpiewali razem ze mną.Spiewałam jeszcze może 10 piosenek.Dwie z nich były napisane i zaśpiewane z Zaynem i Harrym.Olly'iemu udało się świetnie ze mną zaśpiewać.
-W takim razie Murs zostaje ze mną i odpowiada na pytanka.-ogłosiłam
"Kiedy premiera płyty?"
-Myślę,że to już sprawa papierków.Czyli coś koła miesiąca .Mam nadzieje,że was zaskoczę.
"Czego się boisz?"
-Najbardziej, miny Liama jak widzi łyżkę.
"Co tam u chłopaków?"
Czekałam na to pytanie.Musiało nadejść.Przecież, oni chcą tylko wiedzieć co tam słychać,tak?Nic więcej.
-Musieli wrócić do Anglii.Jak wiecie, oni też chcą się rozwijać.Ja musiałam zostać tutaj.W takim razie nie znam odpowiedzi na to pytanie.
"Olly czy to prawda że romansujecie?"
-Moje drogie,jeżeli podwożenie kogoś na koncert to miłość to pozdrawiam was.Nie, nie jesteśmy razem.-odpowiedział
"Możesz zaprezentować nam moonwalka?"
Moje marzenia się właśnie spełniają.Tańczyć na ogromnej scenie ten taniec.JEGO taniec.
Gitarzysta zapuściła Billie Jean a ja zaczełam tańczyć.Robiłam to jak najlepiej.Każdy bił mi brawa i śpiewał tekst do tego utworu.
"Możesz zaśpiewać jakąś piosenkę Michael'a?" 
Postawiłam na coś mocnego.Poprosiłam o zagranie "Give in to me", gdzie gościnnie wystąpił Slash.

She always takes it with a heart of stone
Cuz all she does is throws it back to me
I've spent a lifetime looking for some one

Don't try to understand me

Just simply do the things I say

Love is a feeling

Give it when I want it


Po piosence odpowiedziałam jeszcze na parę pytań.Przeważnie pytały mnie o małą Malory.Po koncercie podpisałam pare autografów.Porobiłam zdjęcia i pogadałam z fankami.Mogę powiedzieć że są świetne.Pojechałam razem z Mursem do nowego domu.Czekała tam na nas herbata i ciastka korzenne.
-Ja podam herbatę, a ty włącz telewizje.-powiedziałam Olly'emu.
Po kilku minutach chłopak zawołał mnie chłopak.Pobiegłam w jego kierunku.
-Chłopaki, więc jak wygląda sytuacja z Cherrs?
-Ona zostawiła nas.Znaczy odeszła bez słowa.Sądzimy,że powodem tego były jej problemy z depresją i brak jakichkolwiek pieniędzy.Nie mogła dołożyć się na współpracę.Najwidoczniej to jest ten powód.-powiedział Louis.
Jak oni mogli?!Dlaczego oni mi to robią?!JA starałam się, ale potrzebowałam czasu.Ja nie rozumiem dlaczego mi to zrobili.Upuściłam szklanki i poczułam mdłości.Nie czując nic zsunęłam się na podłogę.Poczułam tylko czyjś dotyk i głos:
-To ja Mike, musisz mnie słuchać.To co możesz usłyszeć nie będzie dla ciebie takie wspaniałe.Prawdopodobnie masz raka krtani.Może się to skończyć utratą głosu.Zaraz przyjedzie po ciebie karetka.Zostań w szpitalu na kilka dni, niech zrobią badania.Postaraj się także powrócić do szkoły.Jeżeli utracisz, to co masz , nie znajdziesz już innego zawodu.
Wtedy całkowicie odpłynełam.
***********************************************************************************************
Chce taki dać specjalny dedyk dla zakochanych.Może akurat to rozdział nie na temat, ale zazdroszczę wam tego błogiego uczucia.

Jula.xx

sobota, 27 października 2012

This is the end Hold your breath and count to ten Feel the Earth move part 28

Podjechałyśmy pod jej dom.Chwilowo miałam tam mieszkać.Był ogromny,ale delikatny w sobie.Jej mąż, Tom pomógł mi z walizkami.Patrząc na nich czułam się dziwnie.Przypominali mnie i Zayna.
-Chodź, pokażę ci pokój i zjemy śniadanie.-powiedziała Meg.
Zaprowadziła mnie do pokoju w kolorze niebieskim.Był ona na poddaszu.Zaczełam rozpakowywać trochę rzeczy do szafy. Zastanawiałam się nad sensem wyjazdu.Oni już pewnie lecą do Londynu.Chciałam strasznie się z nimi pożegnać.Nie było niestety takiej szansy.Mike, chciałabym żeby teraz ze mną pogadał.
-Cherr, petit-dejeuner!-wykrzyknęła.
Znałam trochę francuski, a tamto oznaczało śniadanie.Zbiegłam do kuchni.Czekała tam jajecznica z bekonem.Pomogłam nakryć do stołu.Wraz z jej mężem zjedliśmy śniadanie.
-Kochana, dziś czeka cię coś niezwykłego.Fanki będą mogły zadawać ci pytania na TT a ty będziesz na nie odpowiadać na koncercie.Oczywiście dziś.Więc tak,mamy  godzinę 9.30. Zaś o 15 jest koncert.W takim razie masz czas wolny do 13.40.Potem stylistki i jedziemy do Central Parku.
-Dobra, to ja zmykam.Ubiorę się i idę na spacerek.-pobiegłam szybko na górę.
Wybrałam na prędko jakieś ciuszki.Założyłam na siebie ramoneskę i wybiegłam z domu.Nie wiedziałam gdzie mam się podziać.Postanowiłam pójść po kawę do Starbucksa.Najbliższy był 3 km stąd.Zamówiłam taksówkę która przyjechała po 5 min.W czasie 10 min byłam na miejscu.Korki, tak to uwielbiam ;D.Przeszłam jeszcze kawałek na piechotę.Po drodze spotkałam fotoreporterów.
-Jak tam z Harrym? Gdzie jest 1D?Co ze współpracą?
-Wszystkiego dowiecie się dziś na koncercie.-odeszłam poprostu.
Nie wiedziałam co mówić.No bo przecież nie powiem "Sorry, ja już ich nie znam.Niech się walą." . Znałam ich bardzo dobrze.Nie chciałam już nawet o tym myśleć.Podeszłam do lady i zamówiłam latte i jabłecznik.
Podeszło do mnie kilka fanek.Zrobiłam z  nimi  zdjęcia i zaprosiła na dzisiejszy koncert.Było bardzo podekscytowane.Na szczęście, nie pytały ani o chłopaków ani o Danni i El.Spokojnie zjadłam i wziełam kawę na spacerek.Przeszłam się po chodniku omijając spore grupy ludzi, którzy patrzyli na mnie albo robili zdjęcia.Ja tylko jak zwykle uśmiechnięta szłam.Pomyślałam ,że muszę odnowić stare znajomości.
-Hej Olls!Co porabiasz?
-[..]
-To świetnie, będę czekać na ciebie przy West Street.Siemczyk!
Szłam właśnie w stronę tej ulicy, gdzie znajdował się park golfowy.Nie wiem o co chodzi,ale zawsze spoko.Czekałam na chłopaka z 15 minut.Widziałam jak biegł w moją stronę z kolejnym kubkiem ciepłego napoju.Przywitał się ze mną i podarował napój:
-Specjalnie dla ciebie, zielona herbata domieszką cytryny.-powiedział zdyszany
-Dzięki, Olls!-podarowałam mu buziaka.
Poszliśmy w stronę wypożyczalni kijów do golfa i piłeczek.Chłopak zapłacił za wszystko i spokojnie mogliśmy zacząć grać.Wydurnialiśmy się jak gówniarze.Zrobiliśmy sobie kilka zdjęć jak i nasi fani postanowili uwiecznić nas na wideo.Dokładniej naszą grę.Nawet to nie pozwoliło nam się ogarnąć.Po godzinnej zabawie poszliśmy coś zjeść.Pogadaliśmy o przeróżnych rzeczach aż wreszcie musiało dojść do tego tematu:
-Młoda, a co z 1D?
Spojrzałam w oddal.Nie chciałam o tym gadać.To nie był najlepszy temat do rozmowy.Nie potrafiłam odpowiedzieć na takie pytanie.Murs, był dla mnie jak przyjaciel.Nie chciałam nic przed nim ukrywać ale bałam się , tylko nie wiem czego.
-Nie będę cie okłamywać.Musiałam odejść.Nie wiem na ile.Muszę właściwie,zapomnieć.Nie potrafię ich okłamywać ani ranić.Kocham Malika jak i Stylesa.Nie umiem podjąć decyzji.To dla mnie jest zbyt trudne w tym momencie.-uroniłam kilka łez.
On popatrzył na mnie i starł je kciukiem.Teraz trzymał mój policzek w dłoni i głaskał go z czułością.Teraz oprzytomniałam i przypomniały mi się rozmowa z Michaelem:
Ale kto jeszcze mnie może zranić?
-Jedni z dwóch najważniejszych mężczyzn w twoim życiu.

Uświadomiłam sobie,że on też mnie kocha.Był przy mnie cały czas.Czuwał, pomagał.Chciałam, aby był przy mnie.
-Pójdziesz ze mną na ten koncert?-zapytałam.
-Okej.Nie ma problemu.A za ile on jest?
-Kurde, on jest chyba o 15. Ale bądź pod tym adresem o 14.Będę ci wdzięczna.
-Okej, nie ma problemu.
Wyszliśmy z restauracji i udaliśmy się do domu Meg gdzie czekały już charakteryzatorki.